My Speech for Polish Heritage Weekend – 05 & 06 May 2018

Kazia Myers Polish Heritage Weekend 2018

I was invited by Barbara Czyżnikowska to take part in the events organised by Project Polska in Leicester to celebrate the Polish Heritage Weekend (05 & 06 May 2018).

As part of the Polish Independence Centennial Celebration this year, Project Polska has been collecting 100 stories in 100 words of 100 Polish residents in Leicester.

Both my story and my husband’s story have been included in the collection.

I was asked to speak at one of the events held at New Walk Museum in Leicester.

Polish Heritage Weekend

Here is a copy of my speech, first in English then in Polish.

My name is Kazia Myers. I’m the author of the book ‘The Journey’. I’d like to say a few words about my parents’ generation.

My 100 Words Story

For ten years after arriving in England at the age of four, I lived at the Polish refugee camp in Husbands Bosworth. It was a wonderful childhood achieved for us by our parents and teachers.

I had very little idea then of the horrors they had experienced during their epic wartime journey following the brutal deportations to Siberia.             

While gathering material for my book ‘The Journey’ I was awed by these people’s irrepressible courage and endurance, and later, by their self-sacrificing efforts to create a better environment for us, children.

My book is a tribute to my parents’ extraordinary generation.

When my parents’ generation arrived in England as refugees after the war, not many people here understood why the Poles had not gone back to their own country. The war was over, Germany was defeated, why were the Poles here?

My parents’ and their friends’ most ardent wish was to return home. But having once endured and survived the horrors of Stalin’s paradise, who could ever trust the authorities under his control, as was the case with the communist government in Poland at the time.

My parents’ epic journey and that of thousands of Polish families began in the middle of the night on the 10th February 1940. With frightening shouts and threats they were woken up by the Russian soldiers, told to pack and be ready in half an hour. They were taken to the nearest station and herded into cattle trucks, eight families to a wagon.

There were several more such deportations in the following months, the number of arrested civilians totalling half a million people.

Within days on this horrific journey, babies and old people began to die. More deaths followed in great numbers in the labour camps, from extreme cold, starvation and untreated diseases.

Two years later ‘amnesty’ was declared and the Polish people’s journey continued across Kazakhstan, Uzbekistan, the Caspian Sea to Persia. Hundreds more died on the way. In Pahlevi, their first stop in freedom, there is a cemetery with 600 Polish graves. Not one Polish family escaped untouched by the loss of a member.

From Teheran the men went on to fight in Italy under the command of General Anders, and their families spent the rest of the war years in refugee camps in India or Africa. By the time they were reunited in England in the late forties who would have guessed the number of miles they had travelled or the unspeakable horrors they had survived?

As small children we were unable to comprehend our parents’ experiences, so recent to them, and to us like tales from another world. Yet, they did everything to create a happy life for us. At the refugee camp in Husbands Bosworth, where we lived in Nissen huts, there was a school for us, a community hall for all kinds of events, a cinema where we were entertained with Disney films, a library which was like a magical window to the outside world, but above all the freedom to play in open fields or go for walks in the wood.

Our parents were an amazing generation of true heroes. It is fitting to remember them today.

 

Nazywam się Kazia Myers. Jestem autorką książki ‘The Journey’. Chciałabym powiedzieć kilka slów o pokoleniu moich rodziców.

Historia w 100 Słowach

Przez dziesięc lat po przybyciu do Anglii jako czteroletnie dziecko, mieszkałam  w Polskim obozie w Husbands Bosworth. Mieliśmy beztroskie dzieciństwo stworzone przez gorliwych rodziców i nauczycieli.

Nie miałam pojęcia wtedy o potwornych przeżyciach jakie oni doświadczyli podczas ich wojennej tułaczki, po brutalnym wyrwaniu z domu przez Rosjan i po deportacji na Syberię.

Kiedy zbierałam material do napisania ‘The Journey’ byłam olśniona ich niezłomna odwagą i wytrwałoscią, a potem ich całkowicie oddanym wsiłkiem aby zorganizować nam, dzieciom, jak najlepsze warunki w bardzo skromnej finansowej sytuacji.

Moją intencją w pisaniu książki było uczczenie pamięci nadzwyczajnego pokolenia moich rodziców.

Kiedy moi rodzice wraz z tysiącami Polakow uchodźców przybyli do Anglii po wojnie, nie wielu Anglików rozumiało dlaczego Polacy nie wrócili do swojego kraju. Wojna sie skończyła, Niemcy były pokonane, a wiec dlaczego tylu Polaków tutaj?

Powrót do domu był najgorętszym marzeniem moich rodziców i ich przyjaciól, ale po doświadczeniach i przeżyciu hororow Stalinowskiego raju, jak można bylo zaufać wladzom pod kontrola Stalina?

Epicka podróż moich rodziców i tysięcy Polskich rodzin zaczęla sie w nocy 10-go lutego 1940. Wyrwani ze snu wrzaskiem Rosyjskich zołnierzy i waleniem w drzwi, mieli nakazane spakowac się w pół godziny. Zabrano ich na stację pociągową i wepchano do bydlęcego wagonu, po osiem rodzin w każdym wagonie.

W nastepnych miesiącach bylo kilka masowych deportacji Polakow na Syberie, liczba deportowanych liczaca pół miliona cywilów.

W bydlęcych wagonach, w nieludzkich warunkach, maleńkie dzieci i starsze osoboy zaczęły umierać. Potem, w obozach pracy ludzie umierali z glodu, z ekstremalnego zimna i z nieleczonych chorób.

Kiedy, dwa lata później ‘amnestia’ zostala ogloszona, dalsza podróż zabrała polskie rodziny poprzez Kazakstan, Uzbekistan, Morze Kaspijskie do Persii. Setki umarło podczas podróży, a w Pahlevi, pierwszym miejscu na upragnionej wolności znaduje sie cmentarz liczący 600 polskich grobów. Każda rodzina utraciła kogoś bliskiego.

Z Teheranu mężczyźni poszli dalej z armią Andersa walczyć w Wloszech, a ich rodziny przeczekały resztę wojennych lat w obozach uchodzczych w Indi ii w Afryce. Kiedy rodziny polaczly sie w Aglii po polowie lat czterdziestych, któżby odgadł  jaką dlugą podróż odbyli i jakie okropności doświadczyli i przeżyli podczas tych wszystkich lat tułaczki?

Jako male dzieci nie byliśmy w stanie pojąć przeżyc naszych rodziców, dla nich tak niedawno doświadczonych, a dla nas jak opowieści z innego swiata. Zrobili wszystko by nam stworzyć bestroskie życie w obozie Husbands Bosworth, gdzie mieszkaliśmy w blaszanych barakach. Mieliśmy szkołę, swietlicę na różne okazje, kino z filmami Disneya, bibliotekę która była magicznym oknem na swiat. Przedewszystkim cieszyliśmy się wolnością zabaw na otwartych polach i spacerami po lesie.

Nasi rodzice byli nadzwyczajnym pokoleniem bohaterów. Należy im się nasza pamięć dzisiaj.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s